Tym razem pokaże Was coś bardziej ezoterycznego i z troche innej półki niż projektowanie/grafika.
Pokaże Wam coś co dla mnie ma uświęcone pierdolnięcie, nie dla kreatywności, ale dla ducha.

Style Wars – to nowojorski film dokumentalny zrobiony przez Toniego Silvera i Henriego Chalfanta na początku lat 80tych. Ten kultowy film opowiadający o rodzącej się kulturze hip hopowej został wyemitowany po raz pierwszy w 1983 roku, a następnie na kilku poważnych festiwalach filmowych, gdzie zdobył wysokie uznanie.
To co znajdziecie na “wojnie” to kultura i zasady hip hopu pokazane głównie z perspektywy writerów i graffiti. Zobaczycie genezę tagów, styli, chromów, ksywek wszystkiego na czym teraz bazuje Graffiti.
Style Wars to przedewszystkim swoisty apel. Uliczna sztuka, która narodziła się z optymizmu, niezwykłej kreatywności i buntu. To co dla postronnych jest hiperbolizacją chuligaństwa, tak dla nas stanowi rewolucje, która łączy w sobie idee i estetykę.

W filmie zobaczycie zarówno urzędasów, gliniarzy i innych “uświadomionych inaczej” hehe, a także takie legendy jak Seen, Dondi, Mare 139, Case/Kase 2 oraz b-boya z Rock Steady Crew – Crazy Legs. Nowojorskie miejscówki jako scenografia, piękne “sztuki” na pociągach i murach, niezwykłe charaktery, które stworzyły potężną alternatywę dla otaczającego nas konformizmu, zwango także “sztuką”


Jeśli chodzi o wymiar graficzny tego filmu to największy wpływ na mnie miała przestrzenność typografii writerów. Umiejętność “zakrzywiania przestrzeni” literami daje taki silny impakt estetyczny, że w konfrontacji z płaską ścianą nadaje wrzutom niezwykłej ekspresji.
![]()
Estetyka już nie tylko graffiti, ale całej rodzącej się kultury, łączy w sobie znamiona buntu, pewnej awangardy i niezwykłego wyczucia pomiędzy możliwościami a wyobaźnią.

Hmm kurczę mógłbym tu pisać i pisać. Polecam film. Cholera polecam go najgoręcej jak się da. Szczególnie sceptykom, a jeszcze bardziej tym którzy szukają własnej ekspresji.
Big up
PS. Pewnie będe edytował tego posta:) bo mam tyle do powiedzenia na temat tego filmu, że pewnie o połowie zapomniałem.
6 Komentarze
z ortografia na bakier!!:) “półki” panie “półki”:)
Jaram się:).
Swoją drogą ciekawe ilu grafików zaczynało swoją przygodę od graffiti. U mnie zaczęło się właśnie tak. Pozdro
Raczczej…..
Klasyk w najlepszym wydaniu! “(…)I’m not a graffiti writer, I’m a graffiti bomber!(…)”
tworzeniem garffiti interesuje sie od dawna i mam na swoim koncie juz kilka “wandalizmow” zaciekawil mnie ten film, postaram sie zobaczyc
Pozdro :*
klasyka gatunku, piękny soundtrack,
aż mi się przypomniały czasy ganiania za blachą..ehhh
już ssam. niedługo obejżę